Ozark – Odpowiedź Netflixa na Breaking Bad

Ozark

 

Do obejrzenia Ozark zachęciły mnie pozytywne opinie oraz fakt, że przez dużą część widzów był on porównywany do „Breaking Bad”. Mimo dobrych opinii, początkowo i tak byłem dość sceptycznie nastawiony, ze względu na odtwórcę głównej roli. Jason Bateman kojarzył mi się z głupkowatymi komediami i słabymi filmami. Podobnie jak Bryan Cranston (Walter White – „Breaking Bad”, wcześniej znany głównie z „Zwariowanego świata Malcolma”) i Heath Ledger (Joker – „Mroczny rycerz”), którzy początkowo kompletnie nie pasowali do swoich ról, tak i Bateman wybrnął z powierzonego mu zadania i wykreował świetną postać.

 

Marty Byrde (Jason Bateman) na co dzień pracuje jako doradca finansowy, a po godzinach pierze pieniądze dla kartelu narkotykowego. W wyniku różnych nieprzyjemnych okoliczności musi wraz z całą rodziną porzucić dotychczasowe życie i przenieść się do Ozark, gdzie dla swojego szefa ma wyprać 8 mln $ w 3 miesiące. Jeżeli tego nie zrobi, zginie razem z całą rodziną.

 

 

Poza oczywistym podobieństwem do „Breaking Bad” , widzę nawiązania do „Fargo” (serial). Marty swoim zachowaniem często przypominał mi Lestera Nygaarda. Obaj są przedstawieni jako nieudacznicy – Marty jest zdradzany przez swoją żonę, a Lester gnębiony. Mają podobną mimikę twarzy, nie wiem, czy jest to zabieg celowy, czy czysty przypadek. Niemniej jednak Marty wydaje się być pozytywniejszą postacią, człowiekiem roztropnym i poukładanym.

Sama fabuła posuwa się do przodu w dość wolnym tempie, co nie oznacza, że serial się dłuży, wręcz przeciwnie. Następują duże zwroty fabularne, niejednokrotnie główny bohater zostaje „przyciśnięty do ściany” i musi szukać rozwiązania nowego problemu. Dużym plusem są bohaterowie, już dawno nie widziałem w serialu tak dobrze napisanych postaci. Każda z osób ma swoje własne problemy i ich niekiedy dziwne zachowanie ma swoje usprawiedliwienie.

 

 

Przez cały sezon obraz jest „wyprany” z kolorów, wszystko zachowane jest w zimnej barwie co ma tylko podkreślić beznadziejność sytuacji w jakiej znalazł się Marty. Ozark wydaje się pustkowiem bez perspektyw na lepsze życie. Bohater ma nie lada wyzwanie, by wywiązać się z danego słowa.

Serial od strony technicznej stoi na wysokim poziomie, podobnie jak inne produkcje Netflixa. Widać, że wszystko zostało dobrze przemyślane i rozplanowane. Na uwagę zasługują dobre zdjęcia i oczywiście muzyka (z drobnymi wyjątkami – Kanye West nigdy mi nie wpadł w ucho). Ostatnio dość często spotykam świetne soundtracki w serialach i filmach, bo nie zawsze da się usłyszeć The Rolling Stones i Radiohead w jednym serialu.

 

 

Porównania do Breaking Bad są zrozumiałe, bo oba seriale opowiadają o losach zwykłych ludzi, których życie zmienia się przez nielegalne poczynania „głowy rodziny”. Mimo wszystko, na chwilę obecną przygody Waltera White’a pozostaną numerem jeden wśród seriali, zobaczymy w przyszłości co czeka nas w „Ozark”. Moja ocena to naciągane 8/10.

 

 

  • twórcy: Bill Dubuque, Mark Williams
  • gatunek: Dramat
  • muzyka: Danny Bensi, Saunder Jurriaans
  • zdjęcia: Michael Grady, Ben Kutchins

ZWIASTUN

Utwory wykorzystane w serialu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *