Stranger Things – sezon 2

Stranger ThingsStranger Things

 

W piątek (27.10.2017) miał premierę 2 sezon serialu produkowanego przez Netflix – Stranger Things.

Sezon pierwszy był dla mnie rewelacyjny, idealnie połączono klimat lat 80, kina przygody i horrorów. Szczerze powiedziawszy, jakoś szczególnie nie oczekiwałem premiery najnowszego sezonu, głównie dlatego, że nie wiedziałem czego się spodziewać, ponieważ historia w pierwszej części miała idealny początek i zakończenie(pomimo zostawionej furtki dla kolejnej części) i nie wiedziałem jak mogą to rozwinąć. Mimo to, sezon obejrzałem i ponownie zostałem oczarowany… ale dość często miałem wrażenie, że już gdzieś to widziałem.

Powrót do Hawkins

Drugi sezon Stranger Things spotkało to samo co drugą część „Strażników Galaktyki”, czyli mamy podobny schemat jak w części pierwszej, ale wszystkiego jest więcej, a fabuła szybciej pędzi do przodu. Mamy masę podobnych rozwiązań, nawet niektóre sceny są niemalże identyczne np. scena gdy Joyce Byers zauważa zniknięcie młodszego z synów. Will ponownie jest atakowany przez mroczne siły, jego przyjaciele mu pomagają, a Jim Hopper stara się rozwiązać zagadkę niszczenia upraw dyń.

Technicznie serial stoi na wysokim poziomie. Efekty specjalne są lepsze – genialnie pokazano motyw „burzy po drugiej stronie”, ścieżka dźwiękowa idealnie wprowadza nas w klimat lat 80 (Kyle Dixon i Michael Stein używając syntezatorów stworzyli coś niesamowitego – Polecam kawałek „The Return”), dobrze też dobrano utwory muzyczne, które można usłyszeć dobiegające z radia, w salonie gier lub na sali balowej.

Stranger Things

Fabularnie nie dostajemy nic nowego, myślałem, że jakoś mocniej rozwiną wątek „Drugiej strony”, ale nic takiego nie pokazano. Mamy ponownie złego potwora, ale tym razem większego i groźniejszego. Pojawiają się liczne nawiązania do filmów (plakat „Szczęk”, reklama „Terminatora”) i gier z lat 80. Poznajemy nowych bohaterów, problemy z akceptacją, pierwsze miłości (pomijając wątek Mike’a i Jedenastki) i rywalizacje o dziewczynę. Czyli typowe „problemy” większości nastolatków.

Stranger Things

Drobne rozczarowanie

Niestety rozczarowałem się wątkiem o „Jedenastce”, przez większą część sezonu wydaje się być wepchnięta na siłę, a epizod całkowicie jej poświęcony, można by skrócić do 15 minut i nic by nie stracono. Kolejna sprawa, która mi nie pasowała to Murray Bauman, czyli wielbiciel teorii spiskowych. Postać ta była przerysowana, bardzo mocno przypominała mi Agenta Simmonsa z „Transformerów” – co nie oznacza nic dobrego.

Dzieciaki znów pokazały, że świetnie się bawią grając w serialu, ich gra aktorska jest naturalna i stoi na dość wysokim poziomie. Ludzie od kastingów odwalili kawał niezłej roboty.

Stranger Things

Mimo podobnego schematu jak w sezonie pierwszym, ten sezon jest na porównywalnym poziomie. Świetnie się bawiłem oglądając kolejne przygody w Hawkins i z niecierpliwością czekam na kolejne sezony. Pierwszy sezon otrzymał ode mnie 9/10, ten minimalnie mniej, bo 8/10.

Jeżeli ktoś nadal nie oglądał Stranger Things, to polecam czym prędzej to nadrobić!

I pamiętajcie „Friends don’t lie”

Zwiastun

Polecany utwór:

Pełny album:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *