Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

 

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

„Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri” to jeden z tych filmów, który przez dziwne decyzje dystrybutora trafił do naszych kin pół roku po światowej premierze. Dopiero po ogłoszeniu nominacji do Oscarów, film zaczęto wyświetlać w polskich kinach. Nie wiem, czy był to celowy zabieg, czy zbieg okoliczności, ale.. Może dzięki nominacjom do Oscarów, więcej ludzi pójdzie na ten film do kina? Bo WARTO!

Mildred Hayes (Frances McDormand) wynajmuje tytułowe trzy billboardy, by przesłać prowokującą wiadomość skierowaną do szeryfa policji Williama Willoughby’ego (Woody Harrelson). Kobieta sądzi, że policja nie wykonuje dobrze swojej pracy i ma za złe, że po 7 miesiącach od morderstwa jej córki, zabójca jest nadal na wolności.

Idąc na ten film do kina, nie spodziewałem się tak dobrego dzieła. Jest to chyba jeden z niewielu filmów, który naprawdę zasługuje na wszystkie Oscary, w jakich został nominowany.

Filmowe arcydzieło

Martin McDonagh stworzył film kompletny. Dostajemy świetną historię, wyreżyserowaną w genialny sposób. „Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri” grają na emocjach, i trzymają w napięciu. Żaden z bohaterów nie jest do końca „zły”, ani „dobry”. Mogłoby się wydawać, że negatywną postacią będzie szeryf odgrywany przez (Świetnego!) Harrelsona, a pozytywną Mildred… W trakcie trwania filmu poznajemy bliżej każdego z bohaterów i tak widzimy przykładnego ojca i męża, dobrego człowieka i szanowanego szeryfa, oraz żądną zemsty matkę zdolną do wszystkiego. Ale kto stałby bezczynnie, w sytuacji, gdy zabójca ich dziecka chodzi bezkarnie na wolności?

 

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

 

Bohaterowie są zwyczajnie… ludzcy. Widać, że każdy z nich boryka się z jakimiś problemami, które w pewnym momencie ich przerastają. William walczy z chorobą i szczerze żałuje, że nie jest w stanie znaleźć mordercy, Mildred próbuje „zabić” poczucie winy związane ze śmiercią córki i stara się pozbierać po rozstaniu z mężem, który nie najlepiej ją traktował.
Mildred jest jak samotny jeździec, ostatni sprawiedliwy, walczący w skorumpowanym świecie. W świecie, który według niej jest niesprawiedliwy. Dotknięta przez życie próbuje zakończyć jedną ze spraw, wpływając na życie innych. Niechcący przyczynia się do ogromnej przemiany jednego z bohaterów, dając mu szansę na wykazanie się i naprawienie swoich błędów. Postacie są tak dobrze napisane, że w ciągu tych 2 godzin jesteśmy w stanie się z nimi zżyć i przeżywać ich problemy razem z nimi.

 

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Fenomenalne aktorstwo

Celowo nie wspominałem o Jasonie Dixonie (Rewelacyjny Sam Rockwell!), bo jest to postać, która zasługuje na osobny akapit. Jason jest oficerem w policji. Został przedstawiony jako głupkowaty maminsynek, który sam nie potrafi podejmować decyzji. Dixon chyba najzacieklej broni dobrego imienia szeryfa, jest brutalny i bardzo chce zyskać szacunek w oczach Williama. Po bliższym poznaniu Jasona, było mi go po prostu żal. Wiecznie niedoceniony i nie traktowany poważnie, popadł w alkoholizm. Sam Rockwell spisał się świetnie. Mimo, że w walce o Oscary konkuruje z Woodym Harrelsonem, szczerze życzę mu tej nagrody, bo zasłużył na nią już dawno. Oby nie musiał przechodzić czegoś podobnego, co przeżył Leonardo DiCaprio 😉

Na uwagę zasługuje też Caleb Landry Jones, który mimo dość epizodycznej roli zagrał bardzo dobrze. A rewelacyjnie zagrał w drugim filmie nominowany do Oscara – „Uciekaj!”.

Film balansuje na granicy komedii i dramatu. Wszystko jest zrobione z takim wyczuciem, że pomimo dość „ciężkiego” tematu, komediowe elementy są idealnie dopasowane i nie wydają się wepchnięte na siłę. Nie ma ich dużo, ale jak już się pojawiają, to rozładowują atmosferę, dzięki czemu film nie męczy i ogląda się go z przyjemnością.

 

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Od strony wizualnej nie mam się do czego przyczepić, świetnie zrealizowane zdjęcia, genialnie dobrane lokacje tylko podkreślają specyficzny klimat filmu. Na dużą uwagę zasługuje też muzyka. Carter Burwell stworzył coś niesamowitego. Swoimi utworami nadał „westernowego” klimatu, co idealnie wpasowuje się w cały film. Mimo niejednoznacznego zakończenia, nie czuję niedosytu. Dla mnie film jest idealny od początku, do końca. Szczerze mam nadzieję, że nie będzie kontynuacji, by twórcy nie zepsuli tego, co otrzymaliśmy w tym filmie.

Moja ocena? Mocne 9/10! Czekam, aż film będzie dostępny na DVD, by raz jeszcze go obejrzeć, bo jest to kawał świetnego kina. Jeżeli nadal nie wiecie, czy warto wybrać się i obejrzeć go na srebrnym ekranie, to nie macie się nad czym zastanawiać. Gwarantuję Wam, że nie będziecie żałować.

 

  • reżyseria: Martin McDonagh
  • scenariusz: Martin McDonagh
  • gatunek: Dramat, Komedia, Kryminał
  • produkcja: USA, Wielka Brytania
  • premiera: 2 lutego 2018 (Polska) 4 września 2017 (świat)
  • muzyka: Carter Burwell
  • zdjęcia: Ben Davis

Zwiastun

Soundtrack

7 thoughts on “Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *