Wielki mur – Czyli wielki kicz

Wielki murWielki mur

Każdy czasem ma ochotę obejrzeć jakiś lekki film, który nie będzie od nas wymagał myślenia. Dzieło, które ma nam dostarczyć prostej rozrywki, by odreagować ciężki dzień. Lubię czasem obejrzeć filmy z prostą fabułą, nastawione na efekty specjalne. Ostatnio, niestety, mój wybór padł na Wielki mur. Zabierając się za ten film byłem nastawiony na słabą produkcję, więc nie miałem wielkich oczekiwań. Mimo to, zawiodłem się i to mocno.

Amerykańsko-chiński Jason Bourne

Mur chiński oddziela nasz świat od potworów chcących nas zaatakować. Dzielni chińscy wojownicy przez setki lat bronią nas przed najeźdźcami. Wszystko zaczyna się psuć, gdy William (Matt Damon) i Tovar (Oberyn Martell aka Pedro Pascal) niespodziewanie trafiają na wcześniej wspomniany mur.

Sam zamysł historii wydaje się ciekawy i dość oryginalny. Naprawdę spodobało mi się takie wytłumaczenie sensu istnienia muru. Ale tak naprawdę na tym kończą się plusy za fabułę… Już pierwszy głupi błąd jaki rzucił mi się w oczy to fakt, że główni bohaterowie zauważają mur, dopiero gdy praktycznie wpadają na jego bramę. Gigantyczna budowla nagle wyłania się znikąd! Oczywiście William jest szlachetnym złodziejem, mistrzem łuku, miecza i wszystkiego co wpadnie mu w ręce. Taki ówczesny Jason Bourne, tyle że w długich włosach 😉  Sam styl walki z potworami wyglądał jak walki turowe z gier, co w sumie też miało swój urok.

Wielki mur

Widz zostaje zalany masą kolorów i słabych efektów specjalnych. Rozumiem, że takie namnożenie komputerowych stworów jest kosztowne, ale mogliby zadbać o realniejszy wygląd w momentach, gdy dzielny William niczym Legolas ratuje mur przed zagładą, a potwór przelatuje tuż przed kamerą. Nie obejdzie się bez romansu, zdrady, kłótni, bohaterskich powrotów, poświeceń i ratowania świata ostatnim strzałem.

Wielki mur

Nie będę się rozpisywał nad fabułą, bo ta jest pełna dziur, bredni i masy słabych rozwiązań. Całość wygląda jak słabe połączenie bitwy o Helmowy Jar, „Gry Endera” (potwory „działają” na podobnej zasadzie jak robale), „Na skraju jutra” i filmów gdzie jeden „Amerykanin” ratuje obcą cywilizację, bo sami by sobie nie dali rady. Mam dość wizji bohaterskiego, wszystkowiedzącego, szlachetnego i wspaniałego Amerykanina, bez którego ludzkość by upadła. Aż dziwne, że nie przenieśli muru do Ameryki 😉Wielki mur

Podsumowanie

Boli mnie fakt, że tak dobry aktor jak Willem Dafoe zagrał w tym filmie tak słabą postać. Myślałem, że chociaż on jakoś pociągnie ten „film”. Co ciekawe, całkiem nieźle wypadł Pedro Pascal i dzięki jego kreacji, ten film otrzymał ode mnie lepszą ocenę. Drugim plusem jest całkiem niezła muzyka, Ramin Djawadi jest naprawdę niedocenionym kompozytorem. Już za sam soundtrack do „Gry o Tron” należą mu się brawa.

Po obejrzeniu tego dzieła czuję się oszukany. Liczyłem, że dostanę prosty, efekciarski film pełen akcji z ciekawym pomysłem na historię, a dostałem pustą wydmuszkę zapakowaną w kolorowy papierek dla lepszego efektu. Szczerze nie polecam tego filmu.

Wielki mur otrzymuje ode mnie mocno naciągane 3/10

  • reżyseria: Yimou Zhang
  • scenariusz: Tony GilroyCarlo BernardDoug Miro
  • gatunek: Fantasy, Przygodowy
  • produkcja: Australia, Chiny, Hongkong, Kanada, USA
  • premiera: 13 stycznia 2017 (Polska) 6 grudnia 2016 (świat)
  • boxoffice: $334 550 106
  • budżet: $150 000 000
  • muzyka: Ramin Djawadi
  • zdjęcia: Stuart Dryburgh, Xiaoding Zhao

Jako bonus kadr z całkiem ładnym widoczkiem 🙂

Wielki mur

Patrząc na poniższy zwiastun, można oczekiwać filmu mrocznego, z nieznanym przeciwnikiem. Otrzymujemy coś zupełnie odwrotnego.

 ZWIASTUN

1 thought on “Wielki mur – Czyli wielki kicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *